75 lat "Świerszczyka"

75 lat "Świerszczyka"

O tym, co łączy magazyn dla dzieci z jazdą na rowerze, wyprawami na lody i przytulaniem do mamy.

image

Pamiętam bardzo dobrze, jakie to było uczucie - brać do rąk nowy numer „Świerszczyka”. Pachniał farbą, papierem i czymś jeszcze, jakąś wspaniałą tajemnicą. Dzięki opowiadaniom, zagadkom, żartom, pięknym ilustracjom, przenosiłam się do kolorowego świata.

To były lata osiemdziesiąte. Puste sklepy, siermiężne zabawki, wyroby czekoladopodobne w paczkach na święta, w telewizji tylko Wieczorynka i Teleranek z piejącym kogutem. „Świerszczyk” był na pewno odskocznią od szarzyzny.

Ale czy tylko o to chodziło? Takie pytanie zadałam sobie po latach, gdy zaczęłam kupować znane mi z dziecięcych lat pismo mojej córeczce. Urodzona w XXI wieku, wychowana w czasach dobrobytu mała dziewczynka rzucała się na każdy nowy numer magazynu z taką samą radością i zachłannością, jak ja trzydzieści lat wcześniej.

Jasna strona dzieciństwa

Kiedy moja córka poszła do szkoły, jej wychowawczyni, doświadczona nauczycielka, zapytała rodziców, czy zgodzą się na prenumeratę „Świerszczyka” dla całej klasy. Powiedziała, że od lat obserwuje radość uczniów, gdy dostają paczkę z nowym numerem. Każdy dostaje swój egzemplarz. Przeglądają strona po stronie, śmieją się i zachwycają. Potem wspólnie rozwiązują zagadki i aktywności. A na koniec zabierają swoje magazyny do domów.

Rzeczywiście – w naszej klasie też się to sprawdziło! Każdy nowy numer to było święto. A potem czytanie ulubionych opowiadań i wierszy w domu. Do dziś, choć minęło już wiele lat, znajduję świerszczykowe gry planszowe schowane w domku na działce.

Młodsza córka też wyrosła na „Świerszczyku”. Kocha opowiadania, krzyżówki i ćwiczenia z myślenia. Do dziś otacza czcią numer z maja 2018 roku, bo pies na okładce łudząco przypomina naszego ukochanego czworonoga. „Świerszczyk” to najlepsza część jej dzieciństwa, tak samo jak wakacje w lesie, lepienie uszek na Wigilię, nauka jazdy na rowerze, wyprawy na lody i wszystkie dobre wspomnienia, które zostaną z nią na zawsze.

Do czytania i przytulania

„Świerszczyk” to najdłużej ukazujące się pismo dla dzieci w Europie. Od 75 lat zachęca polskie dzieci do czytania, myślenia, pomagania innym, szanowania przyrody, poznawania historii, rozwijania wyobraźni.

Pierwszy numer ukazał się 1 maja 1945 roku. Kończyła się wojna, ale jej skutki miały trwać jeszcze przez dziesiątki lat. Polskie dzieci pozbawione dostępu do szkół, podręczników, zabawek, dostały w tym piśmie namiastkę tego, co normalne, piękne, dobre, trwałe. Tytułowy świerszcz, wymyślony przez Ewę Szelburg-Zarembinę, a narysowany przez Jana Marcina Szancera, symbolizował domowe ciepło, którego tak bardzo wszystkim brakowało.  

Od tamtych czasów magazyn nieprzerwanie ukazuje się do dziś. Przez lata zmieniali się pracujący dla niego twórcy. Zawsze najlepsi z najlepszych: uwielbiani przez dzieci pisarze i poeci, nagradzani ilustratorzy, ikony polskiej literatury dziecięcej. Poprzez strony „Świerszczyka” dzielą się z małymi czytelnikami swoją wrażliwością, talentem, spojrzeniem na świat. To dzięki nim kolejne pokolenia Polaków zakochują się po uszy w czytaniu. Zapach drukarskiej farby, który sama pamiętam z dzieciństwa, zaczyna się kojarzyć z czymś bardzo przyjemnym. Z czytaniem, poznawaniem nowych informacji. Często także z chwilami bliskości, gdy za oknem pada deszcz, a w domu można otulić się kocem, przytulić do mamy albo taty i popijając ciepłe kakao poznawać przygody ukochanych świerszczykowych bohaterów.

Przyjaciel na dobre i złe

Po 75 latach „Świerszczyk” nadal ma ogromne grono czytelników. Kochają go dzieci, rodzice i dziadkowie, nauczyciele i bibliotekarze. Dzięki scenariuszom lekcji i warsztatówteksty z magazynu pomagają uczyć się i zdobywać kluczowe kompetencje.  Redakcja „Świerszczyka” przygotowuje także książki dla przedszkolaków i uczniów, książkogry, wydania specjalne i inne publikacje, cieszące się ogromną popularnością.

W ostatnich tygodniach dobre, sprawdzone świerszczykowe treści pomagają uatrakcyjnić dzieciom czas zamknięcia w domach z powodu epidemii. Kiedy wokół dzieje się tak dużo trudnych rzeczy, rodzice chcą zapewnić dzieciom to, co przyjazne, pogodne, pozytywne, bezpieczne. Jasne spojrzenie na świat, wartościową rozrywkę, wciągającą zabawę, która jest alternatywą dla czasu spędzanego przed ekranem telewizora czy komputera.

Najlepszy pod słońcem

Magazyn dla dzieci „Świerszczyk” to fenomen na rynku wydawniczym. Wielu zastanawia się nad przyczyną jego popularności. My w redakcji widzimy to tak: dzieci doskonale wyczuwają, jak są traktowane. Autorzy i redaktorzy „Świerszczyka” podchodzą do swoich czytelników z szacunkiem dla ich wrażliwości, inteligencji i poczucia humoru. Każdy numer jest dopracowany, dyskutujemy nad najdrobniejszymi kwestiami, słuchamy opinii odbiorców. Mamy też najwspanialszy zespół twórców, którzy doskonale rozumieją dzieci i kochają „Świerszczyk”. Z miłości, szacunku i talentu musi powstać coś dobrego.

A jak Wy myślicie? Co najbardziej lubicie w „Świerszczyku”? Jakie macie wspomnienia ze świerszczykowych lektur? Podzielcie się z nami tym, co zapadło w pamięć i wywołuje uśmiech na twarzy. Piszcie do nas na naszym profilu albo przesyłajcie e-maile.

rys. Marcin Bruchnalski