Dlaczego dochodzi do konfliktów?

Dlaczego dochodzi do konfliktów?

Wrześniowe obchody 80. rocznicy wybuchu wojny mogą być pretekstem do rozmów z dzieckiem o tym, jak każdy z nas może przyczyniać się do pokoju. Na co warto zwrócić uwagę już kilkulatkowi?

image

Wojna, nienawiść, przemoc – takie tematy nie są dzieciom obce. Uczestnicząc w codziennym życiu dzieci słuchają doniesień ze świata, rozmów dorosłych, oglądają migawki z filmów i serwisów informacyjnych. Choć kilkulatkowie nie powinni oglądać treści przeznaczonych dla dorosłych, jednak w praktyce mało które dziecko rzeczywiście nie ma żadnej styczności z tym, co pokazuje telewizja i internet. Dzieci słyszą o wojnie, choć zwykle nie mają pojęcia, co to słowo znaczy.

O walce dobra ze złem opowiadają baśnie, książki, filmy familijne. Stanowią pewną pomoc w wyjaśnianiu dziecku pojęć takich jak niepodległość, patriotyzm, honor, bohaterstwo.

Mało jednak mówi się dzieciom o tym, skąd biorą się wojny. Te duże, straszne, pochłaniające wiele istnień i niszczące dorobek pokoleń. I te małe – między zwykłymi ludźmi, często obserwowane choćby w najbliższej rodzinie.

Zło nie bierze się znikąd, nie pojawia się znienacka. Zwykle narasta pomału, rodzi się z pogardy, braku szacunku i przekonania o własnej nieomylności. Warto wyjaśniać dzieciom, jak dochodzi do konfliktów. Można przy tym odwoływać się do prostych, zrozumiałych dla kilkulatka przykładów.

Do konfliktów dochodzi między innymi wtedy:

…kiedy ktoś myśli, że tylko on ma rację

Każdy człowiek ma prawo myśleć i zastanawiać się nad różnymi rzeczami. Może mieć własne zdanie. Gdy ktoś mówi: „Myślę, że psy są fajniejsze od kotów” – to jest to jego zdanie. Jeśli ty mylisz, że koty są fajniejsze, to możesz powiedzieć: „Rozumiem, że wolisz psy. Ja wolę koty. Ale szanuję twoje zdanie”. Wtedy jedna i druga osoba czuje się dobrze.

Ale jeśli zaczniesz krzyczeć na kolegę, mówić, że jest głupi, nie zna się, a ty lepiej znasz się na zwierzętach – to kolega poczuje się zaatakowany. Przestraszy się, zacznie się bronić. Możecie się pokłócić.

Zdarza się, że ludzie patrzą na tę samą rzecz i różnie ją rozumieją. Zrób mały eksperyment i zaproś do niego drugą osobę, np. kolegę albo rodzica. Napisz na kartce cyfrę 6. Połóż kartkę na podłodze. Niech jedna osoba stanie u dołu kartki, a druga przy górnym jej brzegu. Spójrzcie w dół. Kto widzi 6? A kto 9? Patrzycie na ten sam napis, ale różnie go widzicie i rozumiecie. Kto ma rację? Czy może być tak, że racja zależy od punktu widzenia?

…kiedy jedni ludzie nie lubią innych bez żadnego powodu

Do wielu wojen i kłótni dochodzi przez stereotypy. Co to słowo oznacza? Stereotyp to taki dziwny pomysł, by oceniać ludzi, których się tak naprawdę nie zna. Skoro się kogoś nie zna, to przecież nie można powiedzieć, czy ten ktoś jest mądry czy głupi, dobry czy zły, pracowity czy leniwy, prawda? Ale ludzie myślący sterotypowo uważają, że wystarczy na kogoś spojrzeć albo dowiedzieć się, skąd pochodzi – by wszystko o nim wiedzieć. Jak bardzo się mylą! Wymyślają sobie na przykład, że jak ktoś ma jasne włosy, to jest głupi. A jak ktoś ma rude włosy to jest złośliwy. Co za pomysł… Przecież kolor włosów nie ma żadnego związku z tym, jakimi jesteśmy ludźmi!

Są tacy, którzy nie lubią innych ludzi tylko i wyłącznie dlatego, że mają inny kolor skóry, inny kształt nosa, mówią w innym języku albo urodzili się w jakimś konkretnym kraju. To bardzo dziwne, ale niestety tak jest. Najgorsze jest to, że takie osoby bez żadnego powodu atakują tych, których nie lubią. Źle o nich mówią, niemiło się zachowują, a czasem nawet wyzywają i biją.

Warto o tym pamiętać i być bardzo czujnym. Stereotypów jest mnóstwo i czasem ludzie powtarzają je, nie myśląc o tym, jakie są szkodliwe. Jeśli ktoś przy tobie obraża innych ludzi mówiąc o nich np. że są głupi, leniwi, nieuczciwi, gorsi – reaguj, nie zgadzaj się na to. Pokażesz w ten sposób swoją odwagę i mądrość.

…kiedy ktoś myśli, że wolno kłamać i źle mówić o innych ludziach

Może znasz takie słowo: hejt. Używa się go w języku polskim, choć pochodzi z angielskiego i oznacza nienawiść. Ostatnio dużo mówi się o hejcie w internecie. To taka sytuacja, gdy ktoś pisze w internecie bardzo złe słowa o innych ludziach. Tak, jakby ich naprawdę nienawidził, choć zwykle nie ma powodu, a jedynie po prostu zazdrości komuś sławy, sukcesu czy bogactwa. I z tej zazdrości kpi, poniża, obraża, kłamie. Próbuje też przekonać innych, że ma rację i że mówi prawdę. To okropne, bo osoba, w którą wymierzony jest hejt bardzo cierpi. Może nawet zostać zaatakowana, a jej zdrowie i życie może być zagrożone. Dlaczego? Bo nienawiść zatruwa umysły. Kogoś może zatruć tak bardzo, że będzie chciał skrzywdzić hejtowaną osobę. Już nie w internecie, ale w realnym życiu.

Pamiętaj, że nienawiść, kłamstwa, oczernianie – to nie jest zabawa. Nie wolno nikogo dręczyć – czy to w internecie, czy w prawdziwym życiu, np. w szkole, bo skutki takiego postępowania mogą być bardzo złe.

…kiedy ktoś nie umie powiedzieć „proszę” ani „przepraszam”.

Te dwa słowa mają wielką moc. Ale żeby je wypowiedzieć, trzeba mieć odwagę przyznać, że nie jest się doskonałym, wszechmocnym, potężnym i nieomylnym.

Słowo: „proszę” oznacza, że potrzebujemy czyjejś pomocy i będziemy wdzięczni, jeśli ją otrzymamy.

Słowo: „przepraszam” oznacza, że popełniliśmy błąd i przyznajemy się do winy, że jest nam przykro, bo swoim zachowaniem kogoś skrzywdziliśmy.

Szczere proszenie i przepraszanie pozwala pozostawać w przyjaźni z innymi ludźmi i okazywać im szacunek. Ale nie każdy o tym wie. Są ludzie, którzy uważają, że zawsze z wszystkim dadzą sobie radę, że wszystko im się należy, że są lepsi, że zawsze postępują idealnie i nie mają sobie nic do zarzucenia.

Z takimi osobami trudno żyć w przyjaźni…

…kiedy nie rozumiemy emocji – swoich i czyichś

Wiele awantur, nieporozumień i konfliktów wynika z tego, że ludzie nie radzą sobie z emocjami. Szczególnie tymi trudnymi, jak złość czy smutek. To normalne, że się złościmy czy smucimy, nie ma w tym nic złego. Takie uczucia są potrzebne. Smutek pomaga nam radzić sobie ze stratą czegoś ważnego. Złość mówi nam, kiedy ktoś przekracza nasze osobiste granice - jest takim sygnałem ostrzegawczym, który mówi człowiekowi: „hej, dzieje się coś, co ci się nie podoba, zajmij się tym, broń się”.

Np. kiedy kolega stale rusza twoje rzeczy, zabiera je sobie bez pytania, czujesz złość. Ważne jest, żeby dobrze ją zrozumieć i mądrze zareagować. Możesz powiedzieć: „Nie chcę, żebyś brał moje rzeczy. Następnym razem zapytaj, czy możesz je ruszać”.

Gorzej, jeśli ktoś nie rozumie, skąd się wzięła złość i nie wie, co z nią zrobić. Wtedy niestety często bywa bardzo niemiły, np. krzyczy lub bije. I w ten sposób dochodzi do awantury.

Więcej o tym, jak rozumieć emocje i jak sobie z nimi radzić, przeczytasz w magazynie „Świerszczyk”, szczególnie w rubryce Zwierzenia jeża Jerzego Zwierza.