Zamiast krytyki i pochwał, czyli o mocy informacji zwrotnej

Zamiast krytyki i pochwał, czyli o mocy informacji zwrotnej

Dziecko, które się czegoś uczy, potrzebuje nie tylko wsparcia i uznania dla swoich starań. Potrzebuje także informacji zwrotnej. Bez konkretnych i szczerych uwag płynących od bliskich osób (rodziców, nauczycieli, przyjaciół) nie będzie robić postępów.

image

Krytykowanie podcina skrzydła. Nadmierne zachwyty i pochwały odbierają radość działania. A niestety dzieci zwykle właśnie to dostają: albo krytykę („źle robisz”) albo odruchowe: „super, wspaniale!”. I choć chwalenie powszechnie uznaje się za bardzo motywujące, ono wcale nie pomaga dzieciom nabrać chęci do pracy. Przeciwnie – badania pokazują, że dziecko, które np. narysowało obrazek i dostało od rodziców mnóstwo pochwał („o, jaki piękny rysunek, ślicznie to zrobiłeś!”), traci zainteresowanie dalszym rysowaniem.

Akceptacja i wskazówki

Od automatycznych i nic niemówiących pochwał, dużo lepsza jest odpowiednia informacja zwrotna. Dziecko, które dowiaduje się, jak inni widzą jego pracę, czuje akceptację i wsparcie, ale także szczerość bliskich osób. Wie, że jest traktowane serio i z szacunkiem. 

Jak udzielać takich wskazówek? W genialnie prosty sposób opowiada o tym krótki filmik nakręcony z udziałem dzieci w wieku wczesnoszkolnym.

Ron Berger, uznany specjalista z zakresu edukacji, rozwoju i motywacji do działania, rozmawia z grupką dzieci z pewnej szkoły podstawowej w Portland, w stanie Maine. Berger wchodzi w rolę nauczyciela (którym był przez ponad 25 lat) i opowiada uczniom o chłopcu imieniem Austin, który na zajęciach szkolnych miał namalować motyla.

Motyl Austina

Austin wybrał sobie piękny okaz motyla tygrysiego, z czarnymi paskami na żółtym tle skrzydeł. Narysował go jednak nie patrząc na wzór na zdjęciu, jedynie odnosząc się do obrazu motyla, jaki miał w swojej pamięci. Jak wyszło? Nie najlepiej. Na rysunku był motyl, ale mało podobny do oryginału. Jak ujął to nauczyciel: „Narysowany motyl JESZCZE nie wyglądał tak, jak prawdziwy”.

Austin pokazał swój rysunek przyjaciołom. A oni dali mu odczuć, że choć szanują jego pracę, to uważają, że pewne rzeczy w obrazku można by było poprawić. Podeszli do sprawy tak: nie uznali, że chłopiec już wykonał swój rysunek i że słabo sobie z nim poradził. Uznali, że to dobry punkt wyjścia do dalszej pracy.

Coraz większe postępy

Najpierw zajęli się kształtem skrzydeł i zasugerowali, by Austin narysował je dłuższe, o ostrych brzegach ułożonych w kształt trójkąta. Chłopiec posłuchał rad i narysował kolejną wersję motyla, dużo lepszą od poprzedniej. Jego kolega zauważył jednak, że motylowi brakuje wcięcia pomiędzy skrzydłami, a ich dół powinien mieć nieco inne wykończenie. Wszystkich wskazówek udzielono w miłej atmosferze. „Nikt nie chciał zrobić mu przykrości” – zauważyły dzieci słuchające o Austinie. „Mówili mu tylko bardzo konkretnie, co warto poprawić”. Rzeczywiście, Austin nie usłyszał, że jego rysunek jest zły, tylko dowiedział się, które jego fragmenty różnią się od oryginału.

Przyszła pora na dopracowanie wzoru na skrzydłach. Nauczyciel opowiada dzieciom, jak Austin pracował nad paskami i pokazuje efekt jego pracy. A potem pokazuje jeszcze szkic, który został pomalowany na odpowiednie kolory. W grupce słuchających go dzieci widać poruszenie, jedna dziewczynka z wrażenia chwyta się za buzię. Rysunek Austina staje się piękny!

Wynik pracy Austina. Porównaj pierwszy i ostatni rysunek.

Ucząc się na błędach

Dzieci razem z nauczycielem zastanawiają się nad tym, jak to się stało, że Austin narysował tak piękny obrazek. Najpierw naszkicował coś z pamięci, nie podszedł do sprawy jak naukowiec. Potem jednak posłuchał rad przyjaciół, a oni dawali mu bardzo konkretne

wskazówki i pokazywali na wzorze, na co warto zwrócić uwagę. Nie krytykowali i nie mówili o swoich odczuciach. Odnosili się do tego, co widzą i wskazywali różnice pomiędzy motylem a jego narysowaną podobizną. Udzielając koledze rad pomogli mu zrobić ogromny postęp. Pomogli mu się rozwijać.

Ten krótki, sześciominutowy filmik warto pokazać zarówno dzieciom, jak i dorosłym. Każdy z nas uczy się na błędach. Nawet najbardziej uzdolnieni artyści dochodzą do perfekcji dzięki licznym próbom. Tak samo dzieje się, gdy uczymy się dodawać, pisać, czytać albo grać na instrumencie. Ważne, żeby nie poddawać się, wciąż starać się wykonać swoją pracę najlepiej, jak się da. I słuchać przyjaciół, którzy szczerze i empatycznie przekażą nam swoje uwagi.