Jak reagować na kłótnie rodzeństwa?

Jak reagować na kłótnie rodzeństwa?

Kłótnie rodzeństwa to wspaniała okazja do tego, by dzieci przećwiczyły umiejętności ważne i potrzebne w życiu społecznym. Jak reagować na dziecięce awantury, by nie psuć więzi między braćmi i siostrami?

image

Rodzice kłócących się dzieci próbują różnych metod rozsądzania sporów. Tłumaczą starszemu dziecku, że powinno opiekować się młodszym i ustępować mu; próbują dociekać, kto zawinił, czyli zaczął. Rozsądzają spory, wydają wyroki, wymierzają kary. Takie metody zazwyczaj nie działają, co gorsza – podsycają konflikty.

Co zatem jeszcze można zrobić? 

Można nie robić nic.

„Jak to nic?” – zapytacie. A nasze role rodziców, wychowawców, opiekunów zapewniających bezpieczeństwo fizyczne i emocjonalne, wskazujących właściwy sposób postępowania, uczących dzieci norm i zasad? Mamy słuchać tych wrzasków, wycia i skarg i nic nie robić? Jak to wytrzymać?!

Na początku na pewno będzie trudno. Ale zastanówmy się, jakie doświadczenia mogą zbierać dzieci, których rodzice aktywnie angażują się w ich konflikty.

Bardzo szybko odkrywają, że chwile troski i uwagi można otrzymać od rodziców, będąc kimś cierpiącym i pokrzywdzonym przez brata lub siostrę. Można poczuć siłę własnego sprawstwa, kiedy „sprawiedliwość” dokonuje się rękoma rodziców, a czasem poczuć słodycz zemsty, kiedy rodzeństwo jest karane przez matkę lub ojca. Drugie dziecko zostaje wtedy w poczuciu krzywdy i niesprawiedliwości, złości i buntu, i szuka okazji do rozładowania napięcia. W odpowiednim momencie odegra się na rodzeństwie albo pobiegnie do rodziców ze swoją skargą.

Zbieranie takich doświadczeń sprawia, że każde z dzieci stara się zaangażować rodziców po swojej stronie. To zjawisko nazywa się spiralą konfliktu.

Nie typować winnego.

Najczęściej w rozsądzaniu dziecięcych konfliktów rodzice typują winnego (tego, który zaczął, tego, który uderzył, tego, który brzydko nazwał) i jego ofiarę. Każdemu rodzicowi powinno się w głowie zapalić czerwone światło, jeżeli to samo dziecko występuje raz po raz w jednej roli: winnego lub ofiary. Należy się wtedy bacznie przyjrzeć i zachowaniom dzieci, i swoim reakcjom, aby uniknąć zgubnego w skutkach pozostawienia dzieci w tych rolach i dalszego utrwalania ich swoimi reakcjami. One nie wpłyną korzystnie na sposób radzenia sobie w przyszłości. Co zrobi dziecko w grupie rówieśniczej, w szkole czy w dorosłym życiu, kiedy mama nie przyjdzie z pomocą, a tata nie zawyrokuje, kto zawinił?

Co w takim razie mają robić rodzice, kiedy ich dzieci się kłócą?

Dostosuj swoją reakcję do etapu kłótni.

 Gdy słychać podniesione głosy: Nie reaguj. Zajmij myśli planowaniem wakacji albo pomyśl, że dzieci właśnie zgłębiają poprzez praktyke trudną konfliktową sytuację. Zapewne wyniosą z tego ważne doświadczenie.

 Gdy pojawiają się wyzwiska i płacz: Wejdź do dziecięcego pokoju i opisz, co widzisz. Np.: „Słyszę, że coraz głośniej na siebie krzyczycie, a Bartek płacze. Widzę, że wyrywacie sobie samochodzik. Wasze krzyki przeszkadzają mi w pracy”.

Wyraź swoje przekonanie, że dzieci mogą się same dogadać: „Oczekuję, że dogadacie się w sprawie tego samochodu ciszej i spokojniej. Przypominam, że zabawką rządzi ten, kto jest jej właścicielem”.

Gdy dzieci biją się lub używają wulgarnych słów: Zareaguj natychmiast, rozdzielając dzieci. Możesz uzasadnić, dlaczego tak robisz („Nie chcę, żebyście sobie zrobili krzywdę”, „Nie wolno się bić”, „Nie zgadzam się na takie słowa w naszym domu”), ale nie tłumaczyć za wiele, bo rozemocjonowane dzieciaki i tak niewiele z tego, co rodzice mówią, zapamiętają.

Ważne jest, żeby zadbać o bezpieczeństwo dzieci, pozwolić im uspokoić się i… nie oceniać.

Ta prosta metoda pozwala rodzicom:

  • okazać zaufanie swoim dzieciom
  • pokazać, że troszczą się o dzieci
  • przypomnieć obowiązujące zasady i wymagać ich przestrzegania.