Nieśmiałe dziecko. Jak mu pomóc, jak nie zranić?

Nieśmiałe dziecko. Jak mu pomóc, jak nie zranić?

Wielu rodziców, którzy mają nieśmiałe dziecko, zastanawia się, jak córka albo syn poradzi sobie w życiu. Próbują różnych sposobów, by dziecko „ośmielić”, „popchnąć”, wzmocnić. Niektóre te zabiegi naruszają poczucie własnej wartości i dają fatalne skutki.

image

Czy nieśmiałe dziecko to powód do zmartwień? Absolutnie nie! Wprawdzie wydawać by się mogło, że współcześnie radzą sobie tylko osoby przebojowe, pewne siebie, otwarte i głośno zaznaczające swoją obecność. Ale nieśmiałe dziecko, czyli takie, które w powszechnym mniemaniu „nie pcha się na afisz”, może wspaniale odnaleźć się zarówno w życiu towarzyskim jak i – w przyszłości – zawodowym. W świecie, także tym nowoczesnym, jest miejsce dla bardzo różnych ludzi. Zarówno tych głośnych i energicznych, jak i tych potrzebujących więcej czasu do zawarcia znajomości, unikających tłumu i zgiełku.

Jednak rodzice, których dziecko jest nieśmiałe i wycofane zwykle próbują wzmacniać jego psychikę, oswajać z trudniejszymi wyzwaniami. Wzmacnianie jest zawsze wskazane, ale wiele z powszechnie stosowanych zachęt i metod daje skutki odwrotne wobec oczekiwanych. Jak pomóc nieśmiałemu dziecku, żeby mu… nie zaszkodzić?

Nieśmiałość u dziecka, czyli co?

Nieśmiałość u dziecka to określenie mało precyzyjne. Najpierw warto zrozumieć, kim jest „nieśmiałe dziecko”. Zwykle poprzez nieśmiałość u dziecka rozumie się jego cechy temperamentu, czyli tego, z czym się rodzi, co stanowi jego niezmienną, wrodzoną konstrukcję. Tak – to, co wielu rodziców chce zmienić, „pokonać”, „przełamać” jest taką właściwością dziecka jak jego kolor oczu, czy grupa krwi. Warto to sobie uświadomić. Nikt nie próbuje zmienić dziecku grupy krwi, można jedynie zaakceptować to, jaka jest i dostosować się do sytuacji.

Kiedy mówimy o potocznie rozumianej nieśmiałości u dziecka, zwykle mamy na myśli cechę introwersji. Introwertycy to ludzie, którzy wolą spokojniejsze warunki, mniej kontaktów z innymi osobami, ciszę, możliwość wytchnienia w odosobnionym miejscu. Mogą sprawiać wrażenie wycofanych i bardzo spokojnych, ale to pozory. Introwertycy mają na tyle pobudzony mózg, tak wiele w nim myśli i emocji, że nadmiar bodźców w otoczeniu (rozmów, spotkań, dźwięków) zupełnie ich wyczerpuje. W ich głowach trwa nieustanny gwar, nic więc dziwnego, że wolą sobie z nim radzić w spokojniejszym otoczeniu.

Zupełnie inaczej mają ekstrawertycy – oni doskonale się czują, gdy wokół jest zamieszanie, gdy mogą rozmawiać z innymi ludźmi, gdy coś się dzieje. Bez kontaktów społecznych czują się zaniepokojeni i zestresowani. Ekstrawertykom często trudno zrozumieć introwertyków – jak można wybierać ciszę i spokój, przecież to takie nudne i stresujące! Introwertycy zaś – jako osoby spokojniejsze, nie próbują zazwyczaj przekonać ekstrawertyków do swoich racji. Po prostu chcą trochę zrozumienia, akceptacji i przyzwolenia. W głowie introwertyka często gości myśl podobna do tej: „Rozumiem, że lubisz się bawić, spotykać, imprezować i głośno oraz dużo mówić. Chcę tylko, żebyś mi pozwolił lubić co innego”.

Dziecko nieśmiałe, zamknięte w sobie czy introwertyczne?

Introwertycy – wbrew temu, co się o nich sądzi – lubią towarzystwo ludzi, ale wybranych, zaufanych, znanych, o dość podobnym usposobieniu. I niezbyt wielu na raz. Taka osoba na dużym spotkaniu towarzyskim czuje się zmęczona i przytłoczona, szuka spokojniejszego miejsca, woli porozmawiać w kameralnych warunkach.

Dorośli introwertycy zwykle unikają tłumu, lubią wyciszyć się z książką, obejrzeć ulubiony serial, posłuchać muzyki, pójść na spacer z psem (najlepiej w kapturze na głowie i ze słuchawkami w uszach). To nie dlatego, że są niemili, aspołeczni czy uważają się za lepszych od innych (a niestety często spotykają się z podobnymi zarzutami) – po prostu potrzebują ciszy i spokoju, by się zregenerować.

Ponieważ temperament mamy niezmienny od urodzenia do śmierci, to wśród dzieci także są introwertycy. Mają niewielkie grono przyjaciół, wybierają spokojniejsze zabawy, często się „zamyślają”, bujają w obłokach. Po kilku godzinach w przedszkolu czy szkole potrzebują ciszy, wyregulowania swoich emocji w bezpiecznych warunkach, nad którymi mają kontrolę (w swoim pokoju, podczas ulubionych zajęć, z ukochanym zwierzakiem).

Nieśmiałość u dzieci – przyczyny

Na temperament składa się nie tylko introwersja-ekstrawersja. To także np. wrażliwość na bodźce. Są dzieci o wysokiej wrażliwości (np. na dotyk, dźwięki, migające światła i obrazy, różne aktywności związane z ruchem). Dla dziecka nadwrażliwego słuchowo wycofywanie się z kontaktów z dziećmi jest rodzajem samoobrony. Takie dziecko nie jest nieśmiałe, tylko chroni się przed namiarem bodźców, które je męczą. Podobnie mają dzieci nadwrażliwe dotykowo – nie lubią, gdy ktoś je szturcha, przytula, obejmuje.

Są dzieci, które potrzebują więcej czasu, by przekonać się do kogoś lub czegoś – o takim temperamencie mówi się: „wolno rozgrzewający się”. Dziecko chętnie włączy się do zabawy z rówieśnikami, ale nie od razu, nie z marszu. Musi przyjrzeć się otoczeniu, poznać uczestników zabawy, wielokrotnie upewnić się, że opiekun jest w pobliżu, że sytuacja jest bezpieczna. To nie jest „wina” dziecka, jego „złośliwość”, czy „niezdarność”. Jego mózg działa w taki sposób i pospieszanie dziecka w niczym nie pomoże.

Trzeba także pamiętać, że za nieśmiałe dziecko niektórzy biorą takiego malucha, który po prostu przechodzi rozwojową fazę związaną z niechęcią wobec obcych. Etap lęku separacyjnego, czyli silnego przywiązania do rodziców lub innego bliskiego opiekuna pojawia się po raz pierwszy, gdy dziecko ma 7-8 miesięcy, a później słabnie i nasila się jeszcze. Takie zachowanie bywa brane za nieśmiałość u dzieci. Przyczyny tak pojmowanej nieśmiałości są zupełnie naturalne i zależne od wieku, ale część dzieci słyszy wówczas opinie i komentarze otoczenia, np. „Oj, jaki synek mamusi, jak się trzyma spódnicy”, „Czego się wstydzisz, no chodź do cioci”, „Jaka nieśmiała”, „Idź, pobaw się z dziećmi, nie wstydź się”. Dziecko, które w danej chwili potrzebuje spokoju, bliskości i jak najmniej uwagi obcych osób, jest zawstydzane, zmuszane do czegoś, czego nie chce. Nie tylko traci poczucie bezpieczeństwa, ale także dowiaduje się, że coś jest z nim nie tak, bo „inne dzieci” się bawią, a tylko ono jest „takie dzikie”. Dorośli, którzy chcą pomóc takiemu dziecku, powinni po prostu pozwolić mu działać w swoim tempie. Nie zmuszać, nie namawiać i zdecydowanie nie zawstydzać.

Nieśmiałe dziecko cierpi, gdy jest zawstydzane

Nieśmiałe dziecko to często takie, którego zachowanie jest trudne albo dziwne dla dorosłych. Bo w nim samym nie ma niczego niewłaściwego. Ludzie są różni, dzieci także różnią się temperamentem i cechami. To jest w porządku (choć jeśli rodzice są żwawi, energiczni i towarzyscy, może być im trudno zrozumieć introwertyczne dziecko).

Najważniejsze jest, żeby dziecko wiedziało i czuło, że rodzice je akceptują takie, jakie jest. Że nie wstydzą się go, nie próbują na siłę zmienić. Mały człowiek, który wciąż słyszy: „No, rusz się, idź do dzieci, pobaw się, odezwij się do dziewczynki, pożycz od chłopca łopatkę, przywitaj się ładnie i powiedz wierszyk, nie siedź cicho” i jeszcze: „Co z ciebie wyrośnie” – nasiąka przekonaniem, że jest gorszy od innych. Ciągle słyszy, że czegoś nie umie, nie daje rady. Narasta w nim lęk przed sytuacjami, w których trzeba będzie znów walczyć ze sobą i znosić nieprzyjemne uczucie niedopasowania.

Jak wzmocnić nieśmiałe dziecko?

Jak zatem ośmielić nieśmiałe dziecko? Akceptując je, kochając i pokazując mu, że nie musi się zmieniać. Że może wchodzić w relacje w swoim tempie. Że rodzice zawsze są po jego stronie i nie oczekują od niego, by było kimś innym, niż jest. Przez pierwsze lata życia (kilka, nawet kilkanaście lat) rodzice wzmacniają w ten sposób poczucie własnej wartości dziecka. Dają mu poczucie bezpieczeństwa i wolności. Wzmacniają jego fundament. Młody człowiek, czując się dobrze sam ze sobą, ma więcej siły i umiejętności, by ruszyć „do ludzi”. To, że rodzice szanują jego emocjonalność sprawia, że dziecko zna swoje granice i dostrzega granice innych, a to pomaga w budowaniu dobrych relacji. Takie „nieśmiałe dziecko”, wspierane przez bliskich, wyrasta na człowieka, który nie będzie zapewne królem imprez, ale znajdzie grono przyjaciół, będzie umiał się zachować w towarzystwie i poradzi sobie w szkole czy pracy.

Ćwiczenia dla dzieci nieśmiałych

Warto przy tym pamiętać, że każde, także nieśmiałe dziecko, powinno mieć wiele okazji do stopniowego ćwiczenia samodzielności. Nie na siłę, nie nerwowo, bez wypychania („Idź, sam zapytaj, ja tego za ciebie nie zrobię”), ale systematycznie warto z nim przeprowadzać coś, co niektórzy nazywają „ćwiczenia dla dzieci nieśmiałych”. Można dziecko zachęcać do tego, by poszło do bliskiego sklepu po najprostsze zakupy, by samo wymieniło, jakie gałki lodów chce mieć w wafelku itp. W wielu codziennych sytuacjach można oswajać dziecko z zachowaniami, które budują dobre relacje (np. „Idzie pani sąsiadka i ma dużo zakupów, przytrzymaj dla niej drzwi windy”, „Zobacz, jaki ładny pies, może zapytamy, jak ma na imię?”, „Odnieś nasze talerze do tego okienka i powiedz dziękuję”, „Pokaż wujkowi, gdzie jest łazienka i wyjmij z szuflady nowy ręcznik do rąk”). Kiedy takie prośby wydajemy dziecku w spokojny sposób, kiedy sytuacja nie jest dla dziecka zagrażająca, ma nasze wsparcie i nie czuje presji, jest mu łatwiej przekraczać kolejne granice i angażować się w zadania, które wymagają od niego interakcji z innymi osobami.

Dziecko nieśmiałe czy wycofane?

Trzeba jeszcze wspomnieć o tym, że czasami za nieśmiałość bierze się inną cechę, a właściwie objaw – wycofanie. Są dzieci, które dorośli uważają za wyjątkowo spokojne, grzeczne i niesprawiające problemów. Nie złoszczą się, nie domagają niczego, nie walczą o swoje. To nie jest nieśmiałe dziecko, tylko dziecko wycofane, takie, które niesie na swoich barkach jakiś ogromny ciężar i zrezygnowało z zaspokajania swoich potrzeb. Z siebie w ogóle. Takie dzieci, które nie sprawiają żadnych kłopotów i nie okazują silnych emocji, muszą być dojrzałe ponad wiek, bo w rodzinie jest jakiś poważny problem (np. choroba rodzica lub rodzeństwa, uzależnienie, przemoc), bo rodzice są niedostępni emocjonalnie lub z jakiegoś powodu nie dostrzegają potrzeb dziecka. Takie dziecko staje się dorosłe zbyt wcześnie i w przyszłości płaci tego poważną cenę.

Nieśmiałe dziecko to skarb!

Nieśmiałe i wrażliwe dziecko to nie jest powód do zmartwień – to skarb. Jeśli dostanie dużo miłości i wsparcia od rodziców, jeśli będzie się czuło bezpiecznie w swoim otoczeniu, to ma szansę wspaniale się rozwinąć. Takie osoby są zwykle twórcze, mają wspaniałą wyobraźnię i wysoką inteligencję emocjonalną. Dobrze odnajdują się we współczesnym świecie – mogą pracować w domowym zaciszu, zdalnie, na własnych warunkach, mogą tworzyć, prowadzić bogate życie w mediach społecznościowych i w świecie realnym. Ale żeby żyć naprawdę szczęśliwie, muszą mieć pewność, że wszystko jest z nimi ok. Wszelkie próby „hartowania” wrażliwej psychiki dziecka poprzez stawianie mu wyzwań, którym nie może sprostać, odbierają mu pewność siebie i poczucie własnej wartości. Niestety wciąż wielu dorosłych uważa, że wrażliwe dziecko trzeba rzucać na głęboką wodę i zmuszać do uczestniczenia w sytuacjach, w których nie chce uczestniczyć. To szkodzi dziecku i nie uczy go niczego dobrego ani nie uodparnia na przyszłość.

Jeśli masz w domu nieśmiałe dziecko, do jego wychowania podchodź tak, jak do dbania o delikatną roślinę. Zapewnij dobre warunki, zasilaj, wzmacniaj, ale nie próbuj wyrywać z korzeniami, przesadzać, zasuszać, zalewać wodą ani wystawiać na gradobicie. Dobrze traktowane z czasem wzrośnie i rozkwitnie, będzie miało mocne korzenie i da sobie radę w życiu. Nadal będzie wrażliwe, ale będzie rosnąć zdrowo, w zgodzie ze sobą i światem.

Fot. Shutterstock