Javascript is required
Przejdź do treści głównej

Tego chcę, a tego nie

Autor: Joanna Szulc, 01.02.2026

Podziel się

Pilnowanie i chronienie swoich granic – to jedna z ważniejszych umiejętności, jakich rodzice powinni nauczyć swoje dzieci. Tylko jak mamy to zrobić, gdy nas samych nikt tego nie uczył?

Słowo „granice” (w relacjach z innymi ludźmi) można różnie rozumieć. Niektórzy mówią o „stawianiu granic” w znaczeniu ustalania zasad i przestrzegania tych ustaleń. Dzieci potrzebują jasnych komunikatów np. na co rodzice się zgadzają, jakie zachowanie jest dopuszczalne, a jakie nie.


My zajmiemy się innym rozumieniem granic – takim, które uznaje, że każdy człowiek (także małe dziecko) ma swoje granice, których inni nie mają prawa przekraczać. W różnych relacjach różnie to wygląda. Np. mogę się zgodzić, żeby bliski przyjaciel przytulił mnie na powitanie, ale nie chcieć takiej bliskości ze strony dalekiego znajomego. Jeśli siostra pyta: „Pożyczysz mi swój szalik?” to być może uznam to za zupełnie zwyczajną prośbę, ale gdyby o to samo poprosiła szefowa – prawdopodobnie pojawiłoby się zdziwienie lub uczucie złości. Właśnie po nim często możemy poznać, że ktoś przekracza nasze granice.

Na to nie ma zgody

Granice mogą się zmieniać z czasem w jakiejś relacji. Jeśli trzylatek wejdzie mi na kolana, przyłoży rękę do moich ust i powie: „Nie mów teraz”, to zareaguję spokojnie („Nie chcesz, żebym teraz mówiła? Potrzebujesz czegoś ode mnie?”), bo wiem, że małe dziecko nie umie jeszcze w pełni ocenić sytuacji i wykazać się cierpliwością. Ale gdy szesnastolatek krzyknie: „Cicho bądź”, zapewne odpowiem: „Nie chcę, żebyś tak do mnie mówił” i wyraźnie zaznaczę swoje granice.

Temat granic może wywoływać bardzo różne emocje.


Co możesz czuć?

  • wątpliwości – czy potrafisz rozpoznać swoje własne granice? A co dopiero uczyć tego dziecko;
  • smutek – temat granic jest dla ciebie trudny, bo nikt nigdy ich u ciebie nie szanował;
  • nadzieję – twoje dziecko ma szanse nauczyć się dbać o siebie;
  • osamotnienie – chcesz uczyć dziecko rozumienia swoich granic i decydowania o sobie, ale twoi bliscy nie wspierają cię w tym;
  • rozdrażnienie – kiedyś dzieci po prostu wyrastały na ludzi bez tej całej psychologicznej nowomowy.

Przykłady przekraczania granic

Współcześni rodzice dorastali często w rodzinach, w których było dużo naruszania osobistych granic. Typowe przykłady to:

  • zmuszanie do jedzenia. Kiedy dorosły karmi na siłę, wymusza zjedzenie kolejnej porcji szantażem, podstępem, groźbą, dziecko dowiaduje się, że jego sprzeciw nie ma żadnego znaczenia i że ktoś może mu narzucać swoją wolę;
  • obcesowe zabiegi pielęgnacyjne (bolesne szczotkowanie włosów, szorowanie skóry);
  • niedelikatne zabiegi medyczne, straszenie, zawstydzanie, szydzenie z lęku dziecka w gabinecie lekarza czy pielęgniarki,
  • naruszanie intymności dziecka (wchodzenie do łazienki lub sypialni bez pukania, przeszukiwanie rzeczy dziecka);
  • zmuszanie do tego, by dziecko z uśmiechem zgadzało się na całowanie, przytulanie, pytanie o intymne sprawy przez krewnych, znajomych;
  • ignorowanie zdania dziecka w ważnych dla niego sprawach;
  • wymaganie pełnego posłuszeństwa, bez prawa do powiedzenia „nie”;
  • przemoc fizyczna (klapsy, szarpanie, popychanie, bicie), psychiczna (wyzwiska, ośmieszanie, zdradzanie sekretów dziecka), ekonomiczna (np. zabieranie rzeczy dziecka).


Te przykłady można odbierać jako „lżejsze” i „cięższe” przypadki naruszeń, ale wiele zależy od tego, jak często zdarzało się przekraczanie granic, czy dziecko bało się odrzucenia przez rodziców, czy miało jakiegoś wspierającego dorosłego. W domach dysfunkcyjnych (np. z problemem alkoholowym w rodzinie) przekraczanie granic mogło być tak częste i znormalizowane, że dziecko wyrosło na dorosłą osobę, która nie wie, czego chce, czego potrzebuje, na co się zgadza, na co nie ma zgody.


baner CZYTAM kod SW.jpg

Prawo do odmowy

Uczenie dziecka tego, by rozumieć swoje granice i je chronić, ma głęboki sens. To dzięki rodzicom i ich poszanowaniu granic, dziecko każdego dnia dowiaduje się, że jest wartościowe, ma prawo do opieki i ochrony, może nie zgodzić się na coś, czego nie chce, a jego głos i potrzeby są brane pod uwagę. Takie dziecko jako osoba nastoletnia będzie umiało lepiej chronić się przed niekorzystnymi relacjami, szkodliwymi propozycjami czy manipulacją. W przyszłości będzie umiało powiedzieć „nie”, gdy ktoś spróbuje je skrzywdzić, wykorzystać, podporządkować sobie.


Od rodziców taka nauka zdrowej asertywności wymaga cierpliwości. Jeśli uznajemy, że dziecko ma prawo do sprzeciwu, to znaczy, że czasami będziemy musieli przyjąć stanowcze „nie”. Oczywiście nie zawsze możemy temu przyklasnąć, ale warto szanować sprzeciw. Jeśli dziecko powie, że nie chce wziąć lekarstwa, my możemy odpowiedzieć: „Słyszę, że tego nie chcesz. Szanuję to. Ale musisz je wziąć, żeby wyzdrowieć. Poszukajmy sposobu, żeby to było dla ciebie jak najłatwiejsze”.

Codzienne ćwiczenia z rozpoznawania granic

Jak w codziennych sytuacjach uczyć dziecko rozpoznawania i chronienia granic?

  • Podczas posiłków. Gdy dziecko odmawia jedzenia, można to nazwać: „Rozumiem, już się najadłeś”, „Aha, czujesz, że twój brzuch jest pełny i nie chcesz więcej”, „Nie chcesz już jeść? Ok. Pamiętaj, że następny posiłek będzie dopiero wieczorem. Wytrzymasz do tego czasu? Skoro tak, to możesz już nie jeść”. Przy okazji możemy także zaznaczyć swoje granice: „Rozumiem, że wolisz pizzę, ale ja się nie zgadzam na jedzenie pizzy w zwykły dzień na obiad. Przygotowałam kurczaka z ryżem i warzywami. Możesz go zjeść tyle, ile chcesz”.
  • W łazience. Nawet własne dziecko warto pytać o zgodę na to, żeby rodzic mógł je dotknąć (szczególnie w okolicach intymnych), rozebrać. To może się wydawać przesadą, ale właśnie w takich sytuacjach dziecko uczy się, że ma prawo decydować o swoim ciele, że nie można go dotykać bez jego zgody.
  • Przy ubieraniu. Dawajmy dziecku wybór, co chce na siebie włożyć (najlepiej zawężając wybór do 2-3 opcji) i traktując z szacunkiem, jeśli czegoś zdecydowanie nie chce nosić.
  • Podczas rodzinnych spotkań. Pamiętajmy, że dziecko nie ma obowiązku dbać o dobre samopoczucie innych dorosłych, całować ich, przytulać, zabawiać wierszykiem, pozować do zdjęć. Jeśli mówi „nie”, to rodzic ma być jego rzecznikiem i pomóc mu w trudnej sytuacji (np. gdy ktoś używa wobec niego siły lub manipulacji).
  • W zabawie. Jeśli dziecko nie chce się podzielić jakąś zabawką z drugą osobą, jeśli obstaje przy swoim scenariuszu zabawy, to warto to uszanować. Ale także uprzedzić o konsekwencjach. „Ok, rozumiem, że nie chcesz, żeby twój brat grał z nami w planszówkę. Mogę zagrać z tobą, ale krócej, a potem zagram osobno z twoim bratem”.
    Bardzo ważne jest, by w czasie aktywnych zabaw, np. siłowanek, ustalić jakiś sygnał („stop”, „już nie”, „dość”) świadczący o tym, że granice zostały przekroczone i trzeba przerwać zabawę.
    Do przekraczania granic często dochodzi podczas „niewinnego” łaskotania. Dla osób wrażliwych na bodźce dotykowe łaskotanie może być bardzo przykrym doświadczeniem, wiązać się z odczuciem silnego lęku. Jednocześnie ta osoba może się śmiać (choć wcale jej do śmiechu nie jest). Dobrze jest mieć tego świadomość i upewnić się, że to, co uważamy za dobrą zabawę, rzeczywiście jest OK.
  • W drodze do szkoły. O granicach można rozmawiać, można je zaznaczać. Jeśli dziecko zachodzi nam drogę, szturcha – warto powiedzieć spokojnie, że to nie jest dla nas OK. Pokazywanie swoich granic także pomaga dziecku uczyć się, że może powiedzieć: „Nie zgadzam się na to”.
Podziel się