Ciekawość może mieć różne odmiany. Jak rozwijać w dziecku dociekliwość i pokazać, czym różni się od wścibstwa?

Dzieci są z natury ciekawe świata. Najpierw badają go dotykiem i smakiem, wzrokiem i słuchem, rzucają przedmiotami sprawdzając, jaki wydadzą odgłos i jak daleko się potoczą. A potem zadają setki pytań. Czasami głośno mówią o czymś, czego wcale nie chcemy nagłaśniać albo zadają pytania, po których czujemy się skrępowani. My, dorośli, wiele lat przeżyliśmy już ucząc się norm obyczajowych. One wszystko traktują jeszcze jak interesującą nowość i nie gryzą się w język.
Co możesz czuć?
- poczucie winy – gdy dziecko głośno pyta o czyjś wygląd albo zachowanie;
- wstyd – gdy zadaje pytania o rzeczy, o których wolisz nie mówić;
- niepokój – czy będzie się umiało zachować „w towarzystwie”;
- zdziwienie – właściwie Twoje dziecko nie wydaje się specjalnie dociekliwe;
- rozbawienie – bo dziecięce pytania bywają naprawdę śmieszne;
- zachwyt – że dziecko chce wiedzieć więcej;
- dumę – bo ono ufa, że znajdziesz odpowiedź na każde pytanie.
Kiedy dziecko chce wiedzieć więcej
Dziecięcą ciekawość świata warto wspierać i rozwijać. W jaki sposób?
- Odpowiadaj na pytania, pokazując dziecku, że traktujesz je z szacunkiem. Ten czas, kiedy dziecko tak chętnie rozmawia z rodzicami, nie trwa wiecznie. Teraz budujesz więź między wami. Mocna baza bardzo przyda się w okresie dorastania, kiedy dziecko będzie miało wiele wątpliwości, ale nie zawsze będzie umiało je nazwać. Pokazuj mu teraz, że może się zwrócić do ciebie z każdym pytaniem.
- Staraj się unikać zwrotów typu: „Jak dorośniesz, to zrozumiesz”, „Nie twoja sprawa”, „Ciekawość – pierwszy stopień do piekła” i innych wyświechtanych, nic niemówiących, a dość lekceważących odpowiedzi. Zniechęcasz wtedy dziecko do kontaktu.
- Pokazuj, że nie wiesz wszystkiego, ale chętnie poszukasz odpowiedzi razem z dzieckiem. Pytaj je o jego zdanie. Podsuwaj dobre źródła wiedzy.
- Zwracaj jego uwagę na otoczenie – wiewiórkę na drzewie, kolorowe liście, ciekawy kształt chmury. Kiedy ono też mówi o czymś, co zauważyło, odpowiadaj zaciekawieniem.
- Dbaj o swoje emocje i siły, żeby nie tracić cierpliwości. To normalne, że czasem kolejne „A dlaczego?” może wyprowadzić cię z równowagi. Ale jeśli zdarzy ci się odburknąć coś niemiłego, weź kilka głębokich wdechów, policz w myślach do dziesięciu albo napij się wody i postaraj ochłonąć, a potem przeproś. To ważne, żeby dziecko wiedziało, że nie gniewasz się na nie, tylko potrzebujesz chwili spokoju.
Jak zaznaczyć granice dociekliwości?
Dla dziecka świat wokół jest po prostu ciekawy, dlatego pyta o wszystko bez zastanowienia ani brania pod uwagę uczuć innych osób. Może więc się zdarzyć, że głośno skomentuje czyjś wygląd, zapyta o powód niepełnosprawności albo bez cienia skrępowania będzie drążyć inny delikatny temat. To nie jego wina, nie można go zawstydzać. Ale trzeba mądrze reagować, ucząc zasad zachowania w towarzystwie i empatii. Np.
- – Dlaczego ta pani jest taka gruba?
- Ludzie różnie wyglądają, każdy jest inny i wyjątkowy. I to jest OK. Słyszę, że cię to jakoś ciekawi. Ale wiesz, lepiej nie używać akurat takiego słowa „gruba”, bo ono może sprawić przykrość.
- – Dlaczego ten pan jedzie na wózku?
- Myślę, że dlatego, że trudno mu chodzić. Na szczęście ludzie mogą wtedy korzystać z różnych pomocy, np. wózka, laski, podpórki. Rozumiem, że chcesz wiedzieć, dlaczego tak się dzieje. Jak wrócimy do domu możemy o tym jeszcze porozmawiać.
Oczywiście sytuacje mogą być bardzo różne. Zdarza się, że ktoś, kto zwrócił uwagę dziecka, sam zechce odpowiedzieć na pytanie. Jednak może także źle znosić rozmowę o tych cechach, o które dziecko dopytuje. Dlatego warto spokojnie udzielić prostej odpowiedzi, która chwilowo zaspokoi ciekawość, a potem na osobności przejść do dalszych wyjaśnień. Np. „Wiesz, lepiej nie mówić głośno o tym, jak ktoś wygląda. Ta osoba może tego nie chcieć i źle się z tym poczuć. Możesz mnie o coś zapytać, gdy nikt inny, poza nami, nie będzie tego słyszał”.
Gdy nie ma czasu na ciekawość
Czy wszystkie dzieci zarzucają rodziców pytaniami? Nie wszystkie, ale warto się temu przyjrzeć i zastanowić nad przyczynami.
Zdarzają się dzieci introwertyczne, w typie myśliciela, który lubi bujać w obłokach, samodzielnie zgłębiać zagadki i zastanawiać się na różnymi rzeczami. Jeśli poza tym takie dziecko prowadzi normalne rozmowy z rodziną, ma grono osób, z którymi utrzymuje kontakt, obserwuje otoczenie i interesuje się tym, co dzieje się wokół niego lub jej, to nie ma w tym nic niepokojącego.
Ale są też dzieci, które nie interesują się niczym dookoła, bo cały czas ich uwagę przyciągają urządzenia ekranowe. Nie mają czasu na przemyślenia, nie są przyzwyczajone do zastanawiania się, bo przez większość czasu po prostu odbierają bodźce albo mechanicznie wykonują ruchy w grze. Takie dzieci są „wygodne”, nie sprawiają kłopotu ani nie wymagają uwagi rodziców. Do czasu, gdy okaże się, że ich rozwój nie przebiega prawidłowo, nie mają ważnych kompetencji społecznych i nie potrafią rozmawiać. Wtedy jak najszybciej trzeba popracować nad nawykami, wprowadzić zasady higieny cyfrowej, być może skorzystać z pomocy psychologa i pomóc dziecku rozwijać się prawidłowo.